Mieszkanie na Borskiej - historia współpracy, która zaczęła się przypadkiem
Zaczęło się od losowego spotkania, a skończyło mega satysfakcjonującą współpracą.
Szczegóły nieruchomości
Borska 9 znajduje się w spokojnej, zielonej części miasta, gdzie stare i nowsze budownictwo tworzą bardzo przyjemny klimat do życia. Mieszkanie miało 78 m² i było świetnie utrzymane, a sam budynek z ok. 2007 roku należał do tej rzadkiej kategorii nieruchomości, w których naprawdę czuć solidność wykonania. Właściciele bywali tam tylko okazjonalnie, traktując je jako drugi dom, więc mieszkanie stało w większości puste. To wszystko stworzyło ciekawy grunt pod sprzedaż – ale zanim do niej doszło, historia potoczyła się dość nietypowo.
1. Okolica i sam budynek – dlaczego Borska to dobre miejsce do życia
Osiedle przy Borskiej 9 to kilka budynków ustawionych wzdłuż ulicy, z dużą ilością terenów zielonych i przestrzeni, której współcześni deweloperzy prawie już nie zostawiają.
Każdy blok ma własną działkę odgrodzoną żywopłotem, dzięki czemu zielona część osiedla służy wyłącznie mieszkańcom danego budynku.
Plusy?
– prywatność,
– miejsce na odpoczynek,
– możliwość zorganizowania rodzinnego grilla czy letniego chilloutu.
Minus?
– trzeba kosić trawę.
Ale wspólnota miała ten temat ogarnięty – funkcjonowała lista, każdy miał swój termin i wszystko działało idealnie.
Sam budynek był z 2007 roku, czyli z czasów, kiedy stawiało się nieruchomości solidne, z przemyślanymi przestrzeniami wspólnymi i dodatkowymi schowkami. Klatki były zadbane, płytki wciąż wyglądały dobrze mimo lat, a detale typu barierki czy elementy wykończenia nie sprawiały wrażenia „budżetowych”.
To był plus, który od razu poczułem wchodząc do środka.
2. Pierwsze spotkanie – przypadek, który zamienił się w współpracę
Na Borską trafiłem przypadkiem. Szukając nieruchomości dla innego klienta, zadzwoniłem do córki właściciela, żeby obejrzeć mieszkanie i ocenić, czy może to być coś dla mojego kupującego. Spotkaliśmy się w maju. Obejrzałem mieszkanie, porozmawiałem z właścicielami i podpowiedziałem kilka rzeczy dotyczących sprzedaży – tak „po ludzku”
Po trzech tygodniach zadzwonili i powiedzieli, że chcą pracować ze mną. Byłem szczerze zaskoczony, bo wcześniej mieliśmy tylko dwie krótkie rozmowy. Powiedzieli, że to, co im doradziłem, się sprawdziło – i że to dla nich wystarczający argument.
3. Plan sprzedaży i brutalna analiza rynku
Na kolejnym spotkaniu przyjechałem bardzo przygotowany:
– analiza konkurencji,
– porównanie cen,
– prognoza ruchu,
– rekomendacje.
Cena, którą właściciele wstępnie zaproponowali, była po prostu za wysoka.
Prosta sprawa: działamy skutecznie czy wcale?
Ustaliliśmy „okres próbny” – miesiąc na sprawdzenie rynku. Jeśli nie będzie prezentacji, działamy tak, jak sugerowałem od początku.
I tak właśnie się stało.
Przez miesiąc – zero prezentacji.
Rynek weryfikuje wszystko bardzo szybko.
Po urealnieniu ceny natychmiast pojawił się ruch.
Duże mieszkania mają swoją specyfikę – prezentacji jest mniej, ale osoby, które przychodzą, są poważnie zainteresowane.
4. Pojawiają się właściwi kupujący
W końcu na prezentację przyszła rodzina, która dobrze znała okolicę.
Chcieli kupić większe mieszkanie dla syna – i Borska pasowała im idealnie.
Najpierw miałem wątpliwości, czy to „to”.
Ale w trakcie rozmowy widziałem, że wszystko im odpowiada:
– układ,
– standard,
– lokalizacja,
– klimat osiedla.
Wtedy wiedziałem, że mamy potencjalnych kupujących.
5. Najbardziej wymagający klient od dawna
Ojciec kupującego okazał się człowiekiem z ogromnym doświadczeniem w nieruchomościach. Był konkretny, precyzyjny, dopytywał o wszystko, analizował każdy szczegół. Dawno nie pracowałem z kimś tak wymagającym, ale rozmowy z nim były po prostu… inspirujące. (SERIO.)
Poziom merytoryczny i życiowe podejście – naprawdę świetne połączenie.
Co ciekawe, właściciel był z tego samego pokolenia — a połączenie dwóch starszych panów z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem z młodszym (również doświadczonym) agentem było dla mnie dość interesujące.
To była jedna z tych relacji, które zapamiętuje się na długo.
6. Końcówka procesu – spokojnie, krok po kroku
Kupujący potrzebował czasu na przygotowanie środków, dlatego podpisaliśmy umowę przedwstępną, a umowę końcową finalizowaliśmy w sierpniu.
Cały proces przebiegał bardzo sprawnie, bo obie strony były zaangażowane i komunikatywne. Zero niepotrzebnych emocji – sama konkretna, dobra współpraca.
7. Dlaczego ta realizacja jest dla mnie wyjątkowa?
Bo zaczęła się „od przypadku”, a skończyła na bardzo dobrej relacji z obiema stronami.
Po drodze usłyszałem wiele ciekawych historii, poznałem ludzi z ogromnym doświadczeniem i energią.
Różnica pokoleń tylko dodała tej współpracy wartości – ja uczyłem ich procesów sprzedaży, oni dzielili się swoim spojrzeniem na życie i biznes.
Dla mnie to jedna z tych transakcji, które przypominają, że nieruchomości to przede wszystkim… ludzie.
Tyle na dziś.
Skontaktuj się
Maciej Szwałek
Agent ds. nieruchomości – Trójmiasto i okolice
📧 biuro@maciejszwalek.com
📱 697 122 110